• Zestawienie różnic w tekstach o ID:
42727 (jako 'było') z ID:
100027 (jako 'jest').
Było:
How do you do?
Mr Carl Laemmle feels|it would be a little unkind
to present this picture without|just a word of friendly warning.
We are about to unfold|the story of Frankenstein.
A man of science,
who sought to create|a man after his own image,
without reckoning upon God.
It is one of the strangest tales ever told.
It deals with the two great|mysteries of creation:
life and death.
I think it will thrill you.
It may shock you.
It might even horrify you.
So if any of you feel that you do not care|to subject your nerves to such a strain,
now is your chance to, er...
Well, we've warned you.
Jest:
Jak się masz?
Mr Carl Laemmle czuje|że to będzie trochę niegrzeczne
zaprezentować ten obraz bez|choćby słowa przyjacielskiego ostrzeżenia.
Zamierzamy wyjawić|historię Frankenstein'a.
Człowieka nauki,
który stworzył|człowieka na wzór samego siebie,
stawiając się powyżej Boga.
To jedna z najdziwniejszych opowieści kiedykolwiek opowiedzianych.
Dotyczy dwóch największych|tajemnic istnienia:
życia i śmierci.
Myślę że to przyprawi was o dreszcze.
To może was zaszokować..
To może was nawet przerazić.
Tak więc jeśli którekolwiek z was czuje, że nie dba|o wystawienie swoich nerwów na takie napięcie,
teraz jest jego szansa,by, ee...
Cóż, ostrzegaliśmy was.
Było:
Down. Down, you fool!
Now!
Come on!
Hurry, hurry.
The moon's rising. We've no time to lose.
Careful!
Here he comes!
He's just resting.|Waiting for a new life to come.
Here we are.
Look, it's still here.
Climb up and cut the rope.
- No!|- Go on. It can't hurt you.
Here's a knife.
Look out!
Here's the knife.
Here I come.
Is it all right?
The neck's broken. The brain is useless!
We must find another brain.
That'll do, gentlemen.
And in conclusion, ladies and gentlemen,
here we have one of the most|perfect specimens of the human brain
ever to come to my attention|at the university.
And here, the abnormal brain|of the typical criminal.
Observe, ladies and gentlemen,
the scarcity of convolutions|on the frontal lobe
as compared to that of the normal brain,
and the distinct degeneration|of the middle frontal lobe.
All of these degenerate characteristics
check amazingly with the history|of the dead man before us,
whose life was one of brutality,|of violence and murder.
These jars will remain here|for your further inspection.
Thank you, gentlemen.|The class is dismissed.
Herr Victor Moritz.
Jest:
Zniż się! Zniż się, głupcze!
Teraz!
Chodź!
Pośpiesz się, pośpiesz się.
Wschodzi księżyc. Nie ma czasu do stracenia.
Ostrożnie!
Oto i on!
On tylko odpoczywa.|Czeka aż nadejdzie nowe życie.
Oto i jesteśmy.
Spójrz, to wciąż tu jest.
Wespnij się i odetnij linę.
- Nie!|- Idź. To cię nie może skrzywdzić.
Oto nóż.
Uważaj!
Oto nóż.
Nadchodzę.
Czy jest w porządku?
Kark jest skręcony. Mózg jest bezużyteczny!
Musimy znaleźć inny mózg.
To załatwi sprawę, panowie.
I, podsumowując, panie i panowie,
mamy tutaj jeden z|najdoskonalszych okazów ludzkiego mózgu
który zwrócił kiedykolwiek moją uwagę|na uniwersytecie.
A tu, nienormalny mózg|typowego kryminalisty.
Zaobserwujcie, panie i panowie,
niedostatek fałdów|na płacie czołowym
w porównaniu do tego normalnego mózgu,
i odmienne powstawanie|tego płatu.
Wszystkie te odmienne charakterystyki
pasują niesamowicie do historii|człowieka zmarłego przed nami,
którego życie było przepełnione brutalnością,|przemocą i morderstwem.
Te słoiki pozostaną tu|do waszych dalszych badań.
Dziękuję państwu.|Koniec zajęć.
Pan Victor Moritz.
Było:
- I'm so glad you've come.|- What is it, Elizabeth?
- Oh, you've heard from Henry.|- Yes. The first word in four months.
It just came.
- Victor, you must help me.|- Of course I'll help you.
I'm afraid.
I've read this over and over again, but|they're just words that I can't understand.
Listen.
"You must have faith in me,|Elizabeth. Wait."
Jest:
- Tak się cieszę że przyszedłeś.|- Co się dzieje, Elizabeth?
- Och, słyszałaś od Henry'ego.|- Tak. Pierwsze słowo od czterech miesięcy.
Właśnie przyszło.
- Victor, musisz mi pomóc.|- Oczywiście że ci pomogę.
Boję się.
Czytałam to wciąż od nowa, ale|to są tylko słowa których nie mogę zrozumieć.
Posłuchaj.
"Musisz mieć we mnie wiarę,|Elizabeth. Czekaj."
Było:
"At night, the winds howl|in the mountains."
"There is no one here."
"Prying eyes can't peer into my secret."
- What can he mean?|- What does he say then?
"I am living in an abandoned watchtower|close to the town of Goldstadt."
"Only my assistant is here|to help me with my experiments."
- Oh. His experiments.|- Yes, that's what frightens me.
The day we announced our engagement,|he told me of his experiments.
He said he was close to a discovery so|terrific that he doubted his own sanity.
There was a strange look in his eyes.|Some mystery.
His words carried me right away.
Of course, I've never doubted him.|But still, I worry. I can't help it.
And now this letter. All this uncertainty|can't go on. I must know.
Victor, have you seen him?
Yes. About three weeks ago.
I met him walking alone in the woods.|He spoke to me of his work, too.
I asked him if I might visit his laboratory.
He just glared at me|and said he would let no one go there.
- His manner was very strange.|- Oh, what can we do?
- If he should be ill!|- Now, don't worry.
I'll go to Dr Waldman,|Henry's old professor in medical school.
Perhaps he can tell me|more about all this.
Victor, you're a dear.
You know I'd go to the ends|of the earth for you.
I shouldn't like that.|I'm far too fond of you.
I wish you were.
- Victor.|- I'm sorry.
Good night, Victor.|And thank you. Thank you.
Good night. And don't worry. Promise?
I won't.
- Victor!|- What is it?
- I'm coming with you.|- You can't!
I must. I'll be ready in a minute.
Herr Frankenstein is a most|brilliant young man, yet so erratic.
He troubles me.
I'm worried about Henry.|Why has he left the university?
He was doing so well|and he seemed so happy with his work.
You know, his researches in the field|of chemical galvanism and electrobiology
were far in advance of our theories|here at the university.
In fact, they had reached|a most advanced stage.
They were becoming dangerous.
Herr Frankenstein is greatly changed.
You mean changed|as a result of his work?
Yes. His work.
His insane ambition to create life.
How? How?
Please tell us everything, whatever it is.
The bodies we use now,|dissecting them for lecture purposes,
were not perfect enough|for his experiments, he said.
He wished us to supply him|with other bodies,
Jest:
"Pod osłoną nocy, wiatr wyje|w górach."
"Nikogo tu nie ma."
"Podpatrujące oczy nie mogą spoglądać w mój sekret."
- Co on może mieć na myśli?|- Co pisze potem?
"Żyję w opuszczonej wieży zegarowej|niedaleko miasta Goldstadt."
"Tutaj jest tylko mój asystent|by pomagać mi w moich eksperymentach."
- Och. Jego eksperymenty.|- Tak, to to co mnie przeraża.
Tego dnia, w którym ogłosiliśmy swoje zaręczyny,|on powiedział mi o swoich eksperymentach.
Powiedział że był blisko odkrycia tak|przerażającego że wątpił w swój własny stan psychiczny.
W jego oczach było dziwne spojrzenie.|Jakaś tajemnica.
Jego słowa poniosły mnie od razu.
Oczywiście nigdy w niego nie wątpiłam.|Ale jednak, martwię się. Nie potrafię temu zaradzić.
a teraz ten list. Cała ta niepewność|nie może dłużej trwać. Muszę wiedzieć.
Victor, widziałeś go?
-Tak. Okolo trzy tygodnie temu.
Spotkałem go spacerującego samotnie w parku.|Mi też mówił o swojej pracy.
Spytałem czy mógłbym odwiedzić jego laboratorium.
On tylko spojrzał na mnie|i powiedział że nikomu nie pozwoli tam wejść.
Jego zachowanie było bardzo dziwne.|- Och, co możemy zrobić?
- Jeśli ma być chory!|- Nie, nie martw się.
Pójdę do Dr Waldmana,|starego profesora Henry'ego w szkole medycznej.
Być może on może powiedzieć mi|coś więcej na ten temat.
Victorze, jesteś kochany.
Wiesz, że dla ciebie poszedłbym|na kraniec ziemi.
Nie powinnam była tego mówić.|Jestem dla ciebie zbyt czuła.
Chciałbym żebyś była.
- Victor.|- Przepraszam.
Dobranoc, Victorze.|I dziękuję. Dziękuję.
Dobranoc. I nie martw się. Obiecujesz?
Nie będę.
- Victor!|- Co się dzieje?
- Idę z tobą.|- Nie możesz!
Muszę. Za minutę będę gotowa.
-Pan Frankenstein jest|najcudowniejszym młodym człowiekiem, choć tak niekonsekwentnym.
Sprawia mi kłopot.
-Martwię się o Henry'ego.|Dlaczego opuścił uniwersytet?
Tak dobrze mu szło|i zdawał się cieszyć swoją pracą.
Wie pani, jego badania na tle|chemicznego pobudzania i elektrobiologii
były wysoko zaawansowane, według przypuszczeń|na uniwersytecie.
Tak naprawdę, osiągnęły one|najbardziej zaawansowany stopień.
Zaczęły się stawać niebezpieczne.
Pan Frankenstein jest bardzo zmieniony.
Ma pan na myśli zmieniony|w rezultacie jego pracy?
Tak. Jego pracy.
Jego chorej ambicji by stworzyć życie.
Jak? Jak?
Proszę nam wszystko opowiedzieć, czegokolwiek to dotyczy.
Ciała których teraz używamy,|robiąc na nich sekcję w celach lekcyjnych,
nie były według niego wystarczająco doskonałe|do jego eksperymentów.
Życzył sobie byśmy zaopatrzyli go|w inne ciała,
Było:
I told him that his demands|were unreasonable,
and so he left the university|to work unhampered.
- He found what he needed elsewhere.|- Oh. The bodies of animals.
Well, what are the lives|of a few rabbits and dogs?
You do not quite get what I mean.
Herr Frankenstein was|interested only in human life.
First to destroy it, then re-create it.
There you have his mad dream.
- Can we go to him?|- You will not be very welcome.
What does that matter? I must see him.
Dr Waldman, you have influence|with Henry. Won't you come with us?
I'm sorry, but Herr Frankenstein|is no longer my pupil.
But he respects you.|Won't you help us to take him away?
Very well, Fräulein.|I've warned you.
But if you wish it, I will go.
- Fritz!|- Hello.
- Have you finished those connections?|- Yes, they're done.
Well, come down, then, and help.|We've lots to do.
Look out!
Fool!
If this storm develops as I hope,
you will have plenty to be afraid of|before the night's over.
Go on, fix the electrodes.
This storm will be magnificent.
All the electrical secrets of heaven.
And this time we're ready.|Hey, Fritz? Ready.
Oh!
- Why, what's the matter?|- Look.
There's nothing to fear. Look.
No blood, no decay.
Just a few stitches.
And look. Here's the final touch.
- The brain you stole, Fritz.|- Yes.
Think of it-the brain of a dead man
waiting to live again in a body|I made with my own hands.
With my own hands.
Let's have one final test.|Throw the switches.
Good.
In 15 minutes, the storm|should be at its height.
Then we'll be ready.
What's that?
- There's someone there.|- Shh! Quiet.
Send them away!|Nobody must come here.
Here. Cover this.
Whoever it is, don't let them in.
Leave them to me.
Of all the times|for anybody to come! Now!
I'll show them, messing about|at this time of night. Got too much to do.
- Wait a minute! All right, all right!
Wait a minute, I'm coming.
- It's Dr Waldman, Fritz.|- You can't see him. Go away.
All right, knock! You won't get in.
Jest:
Powiedziałem mu, że jego żądania|były bezsensowne,
na co on opuścił uniwersytet|by nikt mu nie przeszkadzał w pracy.
Znalazł to czego potrzebował gdzie indziej|- Och. Ciała zwierząt.
Cóż, a czym jest życie|kilku królików i psów?
-Nie do końca pan rozumie co mam na myśli.
Pan Frankenstein|był zainteresowany tylko ludzkim życiem.
Najpierw zniszczeniem go, a potem odtworzeniem.
I tu macie państwo jego szalone marzenie.
- Możemy do niego iść?|- Nie będziecie państwo mile widziani.
- Jakie to ma znaczenie? Muszę go zobaczyć.
Doktorze Waldman, pan ma wpływ|na Henry'ego. Nie pójdzie pan z nami?
-Przykro mi, ale pan Frankenstein|już nie jest moim uczniem.
-Ale szanuje pana.|Nie pomoże pan go zabrać?
-Doskonale.|Ostrzegałem was.
Ale jeśli sobie tego życzycie, pójdę.
- Fritz!|- Witam.
- Skończyłeś robić te połączenia?|- Tak, są zrobione.
Więc zejdź na dół i pomóż.|Mamy wiele do zrobienia.
-Uwaga!
-Głupiec!
Jeśli ta burza zadziała, tak jak mam nadzieję,
będziesz miał wiele rzeczy do obawy|zanim skończy się ta noc.
No już, napraw te elektrody.
Ta burza będzie potężna.
Wszystkie elektryczne sekrety nieba.
I tym razem jesteśmy gotowi.|Hej, Fritz? Gotowi.
Och!
- Co, co się stało?|- Spójrz.
Nie ma się czego obawiać. Spójrz.
Bez krwi nie ma upadku.
Tylko kilka szwów.
I popatrz.Oto ostateczny dotyk.
- Mózg, który ukradłeś, Fritz.|- Tak.
- Pomyśl o tym - mózg martwego
czekający na ponowne ożycie w ciele|stworzonym moimi własnymi rękoma..
Moimi własnymi rękoma...
Przeprowadźmy finałowy testt.|Przerzuć przełączniki.
Dobrze.
Za 15 minut burza|powinna osiągnąć apogeum.
Wtedy będziemy gotowi.
Co to?
- Ktoś tam jest.|- Shh! Cisza.
Odeślij ich!|Nikt nie może tu przyjść.
Proszę. Zakryj to.
Ktokolwiek to jest, nie wpuszczaj ich
Zostaw ich mnie.
Nikt nigdy tu nie przychodził, a teraz!
Pokażę im, mieszając|o tej porze nocy. Jest za wiele do zrobienia.
- Chwileczkę! Dobrze już, dobrze!
Chwileczkę,już idę.
- To Dr Waldman, Fritz.|- Nie możesz go widzieć. Odejdź.
Dobrze, pukajcie! Nie wejdziecie.
Było:
- Open the door!|- Let us in!
Who is it? What do you want?|You must leave me alone now.
It's Elizabeth! Open the door!
Jest:
- Otwórz drzwi!|- Wpuść nas!
Kto tam? Czego chcecie?|Musicie mnie teraz zostawić.
To Elizabeth! Otwórz drzwi!
Było:
- What do you want?|- Open the door!
- You must leave me alone.|- At least give us shelter.
- What's this nonsense of locked doors?|- Henry!
Elizabeth, please, won't you go away?|Won't you trust me just for tonight?
- You're ill. What's the matter?|- Nothing. I'm quite all right. Truly I am.
Can't you see I mustn't be disturbed?
You'll ruin everything.|My experiment is almost completed.
Wait a moment. I understand.
I believe in you.|But I cannot leave you tonight.
- You've got to leave!|- Henry, you're inhuman. You're crazy!
Crazy, am I?
We'll see whether I'm crazy or not.
Come on up.
You're quite sure you want to come in?
Very well.
Forgive me, but I'm forced|to take unusual precautions.
Sit down, please.
Sit down!
You too, Elizabeth. Please.
A moment ago, you said I was crazy.
- Tomorrow, we'll see about that.|- Don't touch that!
I'm sorry, Doctor, but I insist.
Please.
Doctor Waldman, I learnt a great deal|from you at the university
about the violet ray, the ultraviolet ray,
which you said was|the highest colour in the spectrum.
You were wrong.
Here, in this machinery,|I have gone beyond that.
I have discovered the great ray|that first brought life into the world.
Oh. And your proof?
Tonight you shall have your proof.
At first I experimented|only with dead animals,
and then a human heart, which|I kept beating for three weeks.
But now I'm going to turn|that ray on that body,
and endow it with life.
And you really believe|that you can bring life to the dead?
That body is not dead.
It has never lived.
I created it. I made it with my own hands
from the bodies I took from graves,|from the gallows, anywhere.
Go and see for yourself.
You too.
Dead, hey?
Quite a good scene, isn't it?
One man crazy,
three very sane spectators.
Yes!
Test the batteries.
Look. It's moving.
It's alive. It's alive!
It's alive. It's moving. It's alive!
It's alive! It's alive! It's alive!
- It's alive!|- Henry, in the name of God!
In the name of God?!|Now I know what it...
Henry is well, but he's very busy.
He said he would|get in touch with you soon.
Don't worry about him, Baron.|He'll be home in a few days.
You two have it all arranged,|haven't you?
You think I'm an idiot, don't you?
But I'm not.
Anyone can see with half an eye|that there's something wrong.
And I've two eyes,|and pretty good ones at that.
- Well, what is it?|- You're quite mistaken, Baron.
What's the matter with my son?|What's he doing?
He's completing his experiments.
Why does he go messing around|an old ruined windmill
when he has a decent house,|a bath, good food and drink,
and a darned pretty girl to come back to?|Would you tell me that?
- Baron, you don't understand.|- I understand perfectly well.
There's another woman,|and you're afraid to tell me.
Pretty sordid experiments|these must be. Huh!
- Oh, but you're wrong!|- And how do you know?
If you please, Herr Baron,|the burgomaster.
- Well, tell him to go away.|- But he says it's important.
Nothing the burgomaster can say|can be of the slightest importance.
Good day, Herr Baron. Fräulein.
Well, what do you want?
If it's trouble, go away.|I've trouble enough.
- Oh, there's no trouble, sir.|- What do you mean, "no trouble"?
There's nothing but trouble.
- I brought you these flowers.|- Thank you, Herr Vogel.
Both in my private and official|capacities as burgomaster...
Yes, yes, yes, we know all about that,|but what do you want?
What I really want to know is|when will the wedding be, if you please.
Unless Henry comes to his senses,|there'll be no wedding at all.
- But the village is already prepared.|- Well, tell them to unprepare.
But such a lovely bride...
Such a fine young man,|the very image of his father.
- Heaven forbid.|- But, sir, everything is ready!
I know that!|Don't keep on saying so, you idiot!
There's nothing to cry about.
Good day, Miss Elizabeth.|Good day, Herr Moritz.
Good day, Herr Vogel.
Good day, Herr Baron.
And good riddance to you.
There you are. Huh! You see how it is.
The whole village is kept waiting,|the bride is kept waiting,
and I am kept waiting. Henry must|come home, if I have to fetch him myself.
No, no, Baron. What about his work?
Stuff and nonsense.|What about his wedding?
There is another woman...
and I'm going to find her.
Come and sit down, Doctor.
You must be patient.
Do you expect perfection at once?
This creature of yours|should be kept under guard.
Mark my words, he will prove dangerous.
Dangerous?
Poor old Waldman.
Have you never wanted|to do anything that was dangerous?
Where should we be if nobody tried|to find out what lies beyond?
Have you never wanted to look|beyond the clouds and the stars?
Or to know what causes the trees to bud?
And what changes|the darkness into light?
But if you talk like that...|people call you crazy.
Well, if I could discover|just one of these things -
what eternity is, for example -
I wouldn't care|if they did think I was crazy.
You're young, my friend.|Your success has intoxicated you.
Wake up and look facts in the face!
Here we have a fiend whose brain...
Whose brain must be|given time to develop.
It's a perfectly good brain, Doctor.
Well, you ought to know.|It came from your own laboratory.
The brain that was stolen from|my laboratory was a criminal brain.
Oh, well.|After all, it's only a piece of dead tissue.
Only evil can come of it.
Your health will be ruined|if you persist in this madness.
I'm astonishingly sane, Doctor.
You have created a monster|and it will destroy you.
Patience, patience.
I believe in this monster, as you call it.
And if you don't, well,|you must leave me alone.
But think of Elizabeth. Your father.
Elizabeth believes in me.
My father? He never believes in anyone.
I've got to experiment further.
He's only a few days old, remember.
So far, he's been kept|in complete darkness.
Wait till I bring him into the light.
Here he comes. Let's turn out the light.
Come in.
Come in.
Sit down. Sit down!
You see? It understands.
Watch.
Take care now,|Frankenstein. Take care.
Shut out the light.
Sit down.
Go and sit down.
- It understands this time. It's wonderful.|- Frankenstein, where is it?!
Jest:
- Czego chcecie?|- Otwórz drzwi!
- Musicie mnie zostawić.|- Przynajmniej daj nam schronienie.
- Co to za nonsens z zamkniętymi drzwiami?|- Henry!
-Elizabeth, proszę, nie odejdziesz?|Nie zaufasz mi choć tej nocy?
- Jesteś chory. Co się dzieje?|- Nic. Ze mną wszystko w porządku. Naprawdę.
Nie widzicie że nic nie może mi przeszkadzać?
Zniszczycie wszystko.|Mój eksperyment jest prawie ukończony.
-Czekaj. Rozumiem.
Wierzę w ciebie.|Ale nie mogę cię dziś zostawić.
- Musisz wyjść!|- Henry, jesteś nieludzki. Jesteś szalony!
-Szalony, tak?
Zobaczymy czy jestem szalony czy nie.
Chodźcie na górę.
Jesteście pewni że chcecie wejść?
Doskonale..
Wybaczcie, ale jestem zmuszony|zastosować niezwykłe środki ostrożności.
Usiądźcie, proszę.
Siadać!
Ty też, Elizabeth. Proszę.
Chwilę temu powiedzieliście ,że jestem szalony.
- Jutro się o tym przekonamy.|- Nie dotykaj!
Przepraszam, doktorze, ale nalegam.
Proszę.
Doktorze Waldman, wiele się od pana nauczyłem|na uniwersytecie
o promieniach fioletowych, ultrafioletowych
które, jak pan powiedział,|są najwyższym kolorem w spektrum.
Mylił się pan.
Tu, w tej maszynerii,|poszedłem dalej.
Odkryłem promienie|które pierwsze przyniosły życie na ten świat.
-Och. A dowód?
-Dziś wieczór otrzyma pan swój dowód.
Na początku eksperymentowałem|tylko z martwymi zwierzętami,
a potem z ludzkim sercem, które|utrzymywałem bijące przez trzy tygodnie.
Ale teraz zamierzam zwrócić|promienie na to ciało,
i wyposażyć je w życie.
- I naprawdę wierzysz|że zdołasz przywrócić życie zmarłemu?
- To ciało nie jest martwe.
Ono nigdy nie żyło.
Ja je stworzyłem. Zrobiłem je własnymi rękoma
z ciał które zabrałem z grobów,|szubienic, skądkolwiek.
Proszę samemu zobaczyć
Wy też.
Martwy, hej?
Całkiem niezła scena, nieprawda?
Jeden szalony mężczyzna,
trzech bardzo normalnych widzów.
Tak!
Przetestuj baterie.
-Spójrzcie. To się rusza.
To żyje! To żyje!
To żyje! To się rusza! To żyje!
To żyje! To żyje! To żyje!
- To żyje!|- Henry, w imię Boga!
W imię Boga?!|Teraz wiem co to znaczy być Bogiem!
Z Henry'm jest wszystko w porządku, ale jest bardzo zajęty..
Powiedział że niedługo| się z panem skontaktuje.
-Proszę się o niego nie martwić, Baronie.|Przybędzie do domu w ciągu kilku dni.
-Wasza dwójka to wszystko zaaranżowała,|nieprawdaż?
Myślicie, że jestem idiotą, prawda?
Ale nie jestem.
Każdy może widzieć nawet z jednym okiem,|że coś jest nie tak .
A ja mam dwoje oczu i|to całkiem niezłych.
- Więc, co się dzieje?|- Myli się pan, Baronie.
- Co jest nie tak z moim synem?|Co on robi?
- Dokańcza swoje eksperymenty, to wszystko.
Dlaczego on krząta się w|starym, zrujnowanym wiatraku,
kiedy ma porządny dom,|wannę, dobre jedzenie i picie
i cholernie ładną dziewczynę do której może wrócić?|Powiecie mi to??
- Baronie, pan nie rozumie.|- Rozumiem doskonale.
Jest inna kobieta,|a wy boicie mi się to powiedzieć.
To muszą być bardzo|nieczyste eksperymenty Huh!
- Och,ależ pan się myli!|- A skąd wiesz?
- Za pozwoleniem, Panie Baronie,|burmistrz.
- Cóż, odeślij go.|- Ale on mówi że to ważne.
-Nic co powie|może być choćby trochę ważne.
-Dzień dobry, Panie Baronie.
-Więc, czego chcesz?
- Jeśli to kłopoty, to odejdź.|Mam wystarczająco dużo kłopotów
- Och, nie ma kłopotu, sir.|- Co masz na myśli?
Są same kłopoty.
- Przyniosłem pani te kwiaty.|- Dziękuję, Panie Vogel.
-Zarówno w prywatnych jak i oficjalnych|możliwościach, jako burmistrz...
-Tak, tak, tak, wiemy to wszystko,|ale czego chcesz?
-To, co naprawdę chcę wiedzieć|to kiedy będzie wesele, za pozwoleniem.
-Dopóki Henry nie wróci do swoich zmysłów,|wcale nie będzie wesela.
- Ale wioska jest już przygotowana.|- Więc powiedz żeby ją odprzygotowali.
- Ale tak urocza panna młoda...
Tak porządny młody mężczyna,|odbicie swojego ojca..
- Niebo zakazało.|- Ale, proszę pana, wszystko jest już gotowe!
-Wiem!|Przestań ciągle o tym mówić, idioto!
- Nie ma powodu, by krzyczeć.
Miłego dnia, panienko Elizabeth.|Miłego dnia, Panie Moritz.
-Miłego dnia, panie Vogel.
-Miłego dnia, panie Baronie.
-I wszystkiego dobrego.
No proszę. Huh! Widzicie jak to jest.
Cała wioska czeka,|panna młoda czeka,
i ja czekam. Henry musi|wrócić do domu, choćbym musiał go sprowadzić własnoręcznie.
-Nie, nie, Baronie. A co z jego pracą?
-Nonsens.|A co z jego ślubem?
Jest inna kobieta...
i ja zamierzam ją znaleźć.
- Proszę usiąść, doktorze..
Musi pan być cierpliwy.
Oczekuje pan od razu doskonałości?
- Ta twoja kreatura|powinna być pod ochroną.
Weź pod uwagę moje słowa, on stanie się niebezpieczny!
-Niebezpieczny?
Biedny stary Waldman.
NIgdy nie chciał pan|zrobić czegoś niebezpiecznego?
Gdzie byśmy byli gdyby nikt nie|chciał się przekonać co leży dalej?
Nigdy nie chciał pan spojrzeć|dalej niż na chmury i gwiazdy?
Lub wiedzieć co sprawia, że drzewa pączkują?
I co zmienia|mrok w światło?
Lecz jeśli będziesz tak mówić...|ludzie powiedzą że jesteś szalony.
Cóż, gdybym zdołał odkryć|jedną z tych rzeczy -
czym jest wieczność, na przykład -
Nie dbałbym o to|że myślą że jestem szalony.
- Jesteś młody, mój przyjacielu.|Twój sukces cię oszołomił.
Obudź się i spójrz prawdzie w oczy!
Tu mamy monstrum, którego mózg...
-Którego mózg potrzebuje|czasu do rozwoju.
-To doskonały mózg, doktorze.
Cóż, powinien pan to wiedzieć.|Pochodzi z pana laboratorium.
Mózg skradziony z|mojego laboratorium był mózgiem kryminalisty.
Och,cóż.|Jakby nie było, to tylko kawał martwej tkaniny.
- Z tego może wyjść tylko zło.
Twoje zdrowie będzie zrujnowane|jeśli będziesz się upierał w tym szaleństwie.
- Jestem zadziwiająco zdrowy, doktorze.
-Stworzyłeś potwora|i to cię zniszczy.
-Cierpliwości, cierpliwości.
Wierzę w tego potwora, jak go pan nazywa..
A jeśli pan nie, cóż,|musi mnie pan zostawić.
-Ale pomyśl o Elizabeth. Twoim ojcu.
-Elizabeth we mnie wierzy.
Mój ojciec? On nie wierzy w nikogo.
Muszę eksperymentować dalej.
Proszę pamiętać, że on ma tylko kilka dni.
Póki co, był trzymany|w kompletnych ciemnościach.
Niech pan poczeka aż poprowadzę go w światło.
Nadchodzi. Wyłączmy światło.
-Wejdź.
Wejdź.
Siadaj. Siadaj!
Widzi pan? To rozumie.
Proszę popatrzeć.
Uważaj,|Frankenstein. Uważaj.
Zasłoń światło.
Siadaj.
Idź i usiądź.
-I tym razem zrozumiało.To wspaniałe.|- Frankenstein, gdzie to jest?!
Było:
Quiet, you fool!
Get away with that torch.
- Aagh!|- Quick!
Fetch the rope, quick.
Stop pushing.
- Get him to the cellar.|- Shoot it! It's a monster.
Quiet. Quiet!
Stop that! You'll have|the whole countryside on us!
Come away.|He has the strength of ten men!
Here, give me that!
Come away, Fritz.
Leave it alone. Leave it alone.
Listen. What's that? Who's there?
It's Fritz!
Come on, Doctor. Quick, hurry.
Get back.
- Get out!
Come on, quickly.
He hated Fritz.|Fritz always tormented him.
Come, pull yourself together.
- What can we do?|- Kill it, as you would any savage animal.
We must overpower him first.|Get me a hypodermic needle.
- It's murder.|- It's our only chance.
In a few minutes, he'll be through|that door. Come, quick. Hurry.
- Got it?|- Yes, here it is.
- It's very strong. Half-grain solution.|- Good. Now then.
You stand there. When he goes toward|you, I will make the injection in his back.
- Ready?|- Yes.
Jest:
- Ciszej, głupcze!
Odejdź z tą pochodnią.
- Aagh!|- Szybko!
-Przynieś linę, szybko.
-Przestań pchać.
- Zabierz go do celi.|- Zastrzel to! To potwór.
Cisza. Cisza!
Przestań! Sprowadzisz|nam na kark całą wioskę!
Odejdź.|On ma siłę dziesięciu mężczyzn!
Daj mi to!
Odejdź, Fritz.
Zostaw to. Zostaw to.
-Posłuchaj. Co to? Kto to?
To Fritz!!
Chodź, doktorze. Szybko, proszę się pospieszyć.
Cofnij się.
- Wyjdź!
- Chodź, szybko.
-Nienawidził Fritza.|Fritz zawsze go dręczył.
Chodź, weź się w garść.
- Co możemy zrobić?|- Zabić to, jak każde barbarzyńskie zwierzę.
Musimy to najpierw obezwładnić.|Proszę mi dać podskórną igłę.
- To morderstwo.|- I nasza jedyna szansa.
Za kilka minut on przejdzie przez|te drzwi. Chodź, szybko.
- Masz?|- Tak, jest tutaj.
- Bardzo silna. Półziarnisty roztwór.|- Dobrze. A teraz...
Staniesz tutaj. Kiedy pójdzie w twoją stronę|zrobię mu zastrzyk w plecy.
- Gotowy?|- Tak.
Było:
Get back! Back!
Jest:
-Cofnij się! Cofnij!
Było:
- Are you hurt?|- No, I'm all right. It's nothing.
See who's at the door.
What's happening? Elizabeth and|your father are coming to see you.
- Keep them out.|- Too late!
They must not see that.|Here, quick, give me a hand.
Quick!
Henry, hurry, get that blood off your face|before your father and Elizabeth get here.
Well, er...
Pretty sort of place for|my son to be in, I must say.
- Is that the front door?|- Yes, this is it.
Right.
I don't like it, but...
here goes.
There doesn't seem to be|anybody in the place.
God...
What a... What a forsaken place.
Are you trying to burn it down, eh?|What's that for, eh?
Well, what's the matter with you? You|look as if you've been kicked by a horse.
- Where's Henry?|- Why...
- Well?|- He can't be disturbed just now.
Oh, can't he? Huh!|I'll soon settle that nonsense.
Victor, where is he?
This place seems|to drive everybody crazy.
- Oh, heavens... What's that?
I beg your pardon. I am Dr Waldman.
Oh, are you? I'm Baron Frankenstein.
Perhaps you know what|all this tommyrot's about.
I... I'll be shot if I do!
I advise you to take|Henry away from here at once.
Well, what do you suppose|I'm here for? Pleasure?
Nah.
Where are you, my dear?|Oh, there you are.
Let's see what's up the awful stairs.
I don't know how the deuce|I'm going to get up 'em, but...
Leave them alone.
No banisters or anything else...|How much further?
Come in.
Jest:
- Jest pan ranny?|- Nie, wszystko w porządku. To nic.
- Zobaczmy kto stoi u drzwi.
- Co się dzieje? Elizabeth i|twój ojciec idą cię zobaczyć.
- Proszę ich trzymać z dala.|- Za późno!
Nie mogą tego zobaczyć.|Proszę mi pomóc, szybko.
Szybko!
Henry, szybko, pozbądź się tej krwi z twarzy|zanim twój ojciec i Elizabeth tu przybędą.
Cóż, ee...
Muszę przyznać, że to całkiem niezły|dobór miejsca dla mojego syna.
- Czy to drzwi frontowe ?|- Tak.
Dobrze.
Nie podobają mi się, ale...
tu są.
Wydaje się, że|nikogo tu nie ma.
Boże...
-Cóż za... Cóż za opuszczone miejsce.
Chcesz je spalić, eh?|Na co to, hę??
Cóż, co się z tobą dzieje? Wyglądasz|jakby cię koń kopnął.
- Gdzie Henry?|- Dlaczego...
- Noo?|- Nie można mu teraz przeszkadzać.
Och, czyżby? Huh!|Zaraz zakończę ten nonsens.
Victorze, gdzie on jest?
To miejsce zdaje się|czynić każdego szalonym..
- Och, Wielkie Nieba... Co to?
- Przepraszam. Jestem Dr Waldman.
Och, naprawdę? Ja jestem Baron Frankenstein.
Może ty wiesz|co to za mrzonki.
Niech.. niech ,mnie zastrzelą jeśli ja wiem!
Radzę panu natychmiast|zabrać stąd Henry'ego.
A myśli pan że po co|tu jestem? Dla przyjemności?
Niee.
Gdzie jesteś,moja droga?|Och, tu jesteś.
Zobaczmy co jest na górze tych okropnych schodów
Nie wiem jak zdołam na nie wejść|bez utraty równowagi, ale...
-Zostaw ich.
-Nie ma poręczy, albo czegokolwiek innego..|Jak daleko jeszcze?
-Proszę wejść.
Było:
Henry!
Victor! Dr Waldman! Come quickly.
- My dear, what have they done to you?|- Poor Fritz... It's all my fault...
Get him on the sofa.
Have you got any brandy?
Quick, quick, quick.
Here, I'll do that.
My boy... Now, now...
Now drink. Drink this.
There. There, that's better.
I'm going to take|you home with me, Henry.
No, I can't. My work. What will happen|to the records of my experiment?
- We will preserve them.|- And...
I will see that it is painlessly destroyed.
Yes, yes. Leave it all to me.
Poor Fritz. All my fault.
There, Henry.|You can't do any more now.
You must come home|until you get well again.
You'll soon feel better|when you get out of here.
It's like heaven being with you again.
Heaven wasn't so far away|all the time, you know.
I know. But I didn't realise it.
My work. Those horrible days and nights.
I couldn't think of anything else.
Henry, you're not to think|of those things any more.
- You promised.|- All right.
Let's think about us.|When will our wedding be?
Let's make it soon.
As soon as you like.
For three generations,
these orange blossoms|have been worn at our weddings.
Your great-grandfather wore this, Henry.
Looks as good as new now, hey?
And here. Here is one to make|the best man look still better.
30 years ago, I placed this|on your mother's head, Henry.
Today, you'll make me very happy|by doing the same for Elizabeth.
And I hope, in 30 years' time,
a youngster of yours|will be carrying on the tradition.
And now, how about a little drink, eh?
My grandfather bought this wine|and laid it down.
My grandmother wouldn't let him drink it.|Bless her heart.
Here's to your very good health.
Well, are you all full?|Yes? Come along.
Here's a health to a son|of the House of Frankenstein.
A son to the House|of Frankenstein.
Here's a jolly good health|to young Frankenstein.
Young Frankenstein.
Give the servants some champagne.|This stuff's wasted on 'em.
Well, well, well.
Go on, mop it up.|It'll do you good.
- House of Frankenstein.|- To the House of Frankenstein.
Now then. Now be off|about your business.
- Listen! Listen to 'em!
The boys and girls of the village|are out here.
It's extraordinary how friendly|you can make a lot of people
on a couple of bottles of beer.
Jest:
-Henry!
-Victor! Dr Waldman! Chodźcie szybko.
- Mój drogi, co oni ci zrobili?|- Biedny Fritz... To wszystko moja wina...
- Połóżmy go na sofie.
-Macie jakieś brandy?
- Szybko, szybko, szybko.
Proszę dać, ja to zrobię.
Mój chłopcze... Już, już...
- Teraz pij. Wypij to
No. Teraz lepiej.
Zamierzam cię zabrać|ze mną do domu,Henry.
Nie, nie mogę. Moja praca. Co się stanie|z zapisami mojego eksperymentu?
- Zachowamy je.|- A...
-Przekonam się że jest bezboleśnie zniszczone.
Tak tak, zostaw to mnie.
-Biedny Fitz.Wszystko to moja wina.
-Już, Henry.|Nie możesz zrobić już nic więcej.
Musisz wrócić do domu, |póki nie wyzdrowiejesz.
Poczujesz się lepiej wkrótce|po tym, jak opuścisz to miejsce.
-To jak niebo - być znów z tobą.
- Przez ten cały czas|niebo nie było tak daleko.
-Wiem. Ale nie zdawałem sobie z tego sprawy.
-Moja praca. Te okropne dni i noce.
Nie mogłem myśleć o niczym innym.
-Henry, nie możesz już|myśleć o tych rzeczach.
Obiecałeś.|- Dobrze.
Pomyślmy o nas.|Kiedy będzie nasze wesele?
- Niech odbędzie się szybko.
- Tak szybko jak będziesz chcieć.
-Od trzech pokoleń,
te pomarańczowe kwiaty|były noszone na naszych weselach.
Twój pradziadek je nosił, Henry.
Wyglądają jak nowe, czyż nie?
I proszę. Ten uczyni wygląd|najlepszego mężczyzny jeszcze lepszym.
30 lat temu, położyłem to|na głowie twojej matki, Henry.
Dziś uczynisz mnie szczęśliwym|robiąc to samo Elizabeth.
I mam nadzieję że za 30 lat,
wasi potomkowie|będą podtrzymywać tą tradycję.
A teraz, co powiecie na coś do picia, eh?
Mój dziadek kupił to wino|i je zostawił.
Moja babcia nie pozwoliłaby go wypić.|Panie, świeć nad jej duszą.
To na wasze zdrowie.
Czy wszyscy mają pełno?|Tak?Zbliżcie się.
To na zdrowie syna|Domu Frankensteinów.
Syn Domu|Frankensteinów.
To na zdrowie|młodego Frankensteina.
Młody Frankenstein.
Daj służbie jakiś szampan.|To się na nich marnuje.
No, no, no.
- No już, wytrzyj to.|Dobrze ci to zrobi.
- Dom Frankensteinów.|- Za Dom Frankensteinów.
No dobrze. Teraz|uciekać do swoich zajęć.
- Posłuchajcie! Posłuchajcie ich!
Są tu chłopcy i dziewczęta|z wioski.
-To niezwykłe jacy przyjaźni|mogą stać się ludzie
dzięki kilku butelkom piwa.
Było:
No doubt!
- They're calling for you, Baron.|- Hey-ho.
Well, I suppose I'd better show myself.
Quiet!
Thank you all very much indeed.
I'm very pleased to see you all,|and I hope there's plenty of beer.
There's lots more where that came from.
You stay here, Maria.|I'll just take a look at my traps.
Then we'll go to the village|and have a grand time, huh?
- You won't be long, Daddy?|- Oh, no.
If Franz comes by,|tell him I'll be back soon.
Daddy, won't you stay|and play with me a little while?
I'm too busy, darling.
You stay and play with the kitty, huh?
- Bye, Daddy.|- Goodbye.
Be a good girl now.
Come on, kitty.
Who are you? I'm Maria.
Will you play with me?
Would you like one of my flowers?
You have those, and I'll have these.
I can make a boat.
See how mine float?
Jest:
-Bez wątpienia!
- Wołają cię, Baronie.|- Hej-ho.
Coż, myślę że lepiej będzie się pokazać.
- Cisza!
-Dziękujemy wszystkim.
Bardzo się cieszę, że was wszystkich widzę,|i mam nadzieję że jest masa piwa.
Jest go dużo więcej tam skąd pochodzi.
- Zostań tutaj, Mario.|Spojrzę tylko na moje pułapki.
Potem pójdziemy do wioski|i będziemy się świetnie bawić, dobrze?
- Nie zajmie ci to długo, tatusiu?|- Och, nie.
Jeśli przyjdzie Franz,|powiedz mu że wkrótce wrócę.
- Tatusiu, nie zostaniesz|i nie pobawisz się ze mną przez chwilę?
- Jestem zbyt zajęty, kochanie.
Zostaniesz i pobawisz się z kotkiem, huh?
- Pa, tatusiu.|- Do widzenia.
Bądź teraz dobrą dziewczynką.
- Chodź kotku.
Kim jesteś? Bo ja Maria.
Pobawisz się ze mną?
Chcesz jeden z moich kwiatków?
Ty weźmiesz te, a ja te.
Mogę zrobić łódkę.
Widzisz jak moja pływa?
Było:
No, you're hurting me! No!
Jest:
Nie, robisz mi krzywdę! Nie!
Było:
How lovely you look.|But you shouldn't be here.
I must see you for a minute.
Why? What's the matter?
Could you leave us for a moment?
Why, of course.
- Why, what is it?|- I'm so glad you're safe.
Safe? Of course I'm safe.
But you look worried. Is anything wrong?
No.
No, forget my foolishness.
It was just a mood.|There's nothing the matter.
Of course there isn't!
Henry, I'm afraid. Terribly afraid.
Where is Dr Waldman?|Why is he late for the wedding?
He's always late. He'll be here soon.
Something is going to happen.
I feel it. I can't get it out of my mind.
You're just nervous.
All the excitement and preparation.
No. No, it isn't that. I've felt it all day.
Something is coming between us.
I know it. I know it!
Sit down and rest. You look so tired.
- If I could just save us from it.|- From what, dear? From what?
I don't know!
If I could just get it out of my mind!|I'd die if I had to lose you now, Henry.
Lose me? Why, I'll always be with you.
Will you, Henry? Are you sure?
I love you so.
Sure. How beautiful you look.
Jest:
Jak uroczo wyglądasz.|Ale nie powinnaś tu być.
- Muszę z tobą chwilę porozmawiać.
-Dlaczego? Co się stało?
- Mogłbyście nas na chwilę zostawić?
- Ależ oczywiście.
- No, co się dzieje?|- Tak się cieszę że jesteś bezpieczny.
- Bezpieczny? Oczywiście, że jestem bezpieczny.
Ale za to ty wyglądasz na zmartwioną. Coś nie tak?
-Nie.
Nie, zapomnij moją głupotę.
To tylko taki humor.|Nie ma się czym martwić.
- Oczywiście, że nie!
Henry, boję się. Bardzo się boję.
Gdzie jest Dr Waldman?|Dlaczego spóżnia się na wesele?
- On zawsze się spóźnia. Będzie tu wkrótce.
-Coś się stanie.
Czuję to. Nie mogę tego wyrzucić z umysłu.
- Jesteś po prostu zdenerwowana.
Cała ta ekscytacja i przygotowania.
-Nie. Nie, to nie to. Czułam to cały dzień.
Coś wchodzi pomiędzy nas.
Wiem to.Wiem to!
- Usiądź i odpocznij.Wyglądasz na zmęczoną.
- Gdybym tylko mogła nas przed tym ochronić.|- Przed czym, kochanie? Przed czym?
-Nie wiem!
Gdybym tylko to mogła wyrzucić z umysłu!|Umarłabym, gdybym musiała cię teraz stracić, Henry.
- Stracić mnie? Ja zawsze będę przy tobie.
- Będziesz, Henry? Jesteś pewien?
Tak cię kocham.
- Oczywiście. Jak pięknie wyglądasz.
Było:
What's that? What's that?!
Jest:
Co to? Co się dzieje?!
Było:
- What about Dr Waldman?|- Henry, don't leave me!
- No, darling, you stay here.|- Henry! Henry!
Dr Waldman's been|murdered in the tower.
The monster.
He's been seen in the hills,|terrorising the mountainside.
He's in the house.
He's upstairs!
It's in the cellars.
It's Elizabeth! Come on.
Jest:
- Co z nim?|- Henry,nie zostawiaj mnie!
- Nie, kochanie, ty tu zostaniesz.|- Henry! Henry!
-Dr Waldman został zamordowany|w wieży.
-Monstrum!
- Był widziany na wzgórzach,|terroryzujący zbocza.
-Jest w domu.
Jest na górze!
Jest w piwnicach.
To Elizabeth! Chodź.
Było:
What is it?
- Don't let him come here.|- No, no, no, darling. It's all right.
- Don't let him come here.|- It's all right, darling. It's all right.
Oh, look! That's Maria!
Silence! Silence! Silence!
What is it?
Maria. She's drowned.
My poor man.|Why do you bring her here to me?
But... But she has been murdered.
Silence! I'll see that justice is done.
Who is it?
- How is Elizabeth now?|- I don't know.
She's still in a daze. Just looks at me|and says nothing. It's maddening.
Easy, old man. She'll be all right.
- Our wedding day.|- Steady.
Your wedding will be|postponed a day at most.
- A day? I wonder.|- What do you mean?
There can be no wedding while this|horrible creation of mine is still alive.
I made him with these hands,|and with these hands I will destroy him.
- I must find him!|- I'll go with you.
No. You stay here and look after Elizabeth.
I'll leave her in your care, whatever|happens. You understand? In your care.
Quiet! Quiet! Quiet!
Jest:
Co się dzieje?
- Nie pozwólcie mu tu przyjść.|- Nie, nie, nie, kochanie. Wszystko jest w porządku.
- Nie pozwólcie mu tu przyjść.|- W porządku, kochanie, w porządku.
Och, patrzcie! To Maria!
Cisza! Cisza! Cisza!
Co się stało?
Maria. Utonęła.
Mój biedny człowieku.|Dlaczego przynosisz ją tutaj, do mnie?
Ale.. Ale ona została zamordowana.
Cisza! Widzę, że sprawiedliwości stanie się zadość.
Kto to jest?!
- Jak się miewa teraz Elizabeth?|- Nie wiem.
Wciąż jest oszołomiona. Tylko patrzy na mnie|i nic nie mówi. To wariactwo.
- Spokojnie, stary. Nic jej nie będzie.
- Nasz dzień ślubu.|- Nadal trwa.
Twój śub będzie|odroczony najwyżej o dzień.
- Dzień? Ciekawe.|- Co masz na myśli?
- Może wcale nie być ślubu dopóki|ta moja straszna kreatura żyje.
Stworzyłem go tymi rękoma,|i tymi rękoma go zniszczę.
- Muszę go znaleźć!|- Pójdę z tobą.
- Nie. Ty tu zostań i opiekuj się Elizabeth.
Zostawiam ją pod twoją opieką, cokolwiek|się zdarzy. Rozumiesz? Pod twoją opieką.
-Cisza! Cisza! Cisza!
Było:
You will search the woods.|Those are your group.
- We'll get him!|- Quiet!
Herr Frankenstein.
You will take to the mountains.|Those are your people.
I... I will lead the third group by the lake.
And remember... remember...|get him alive if you can,
but get him!
Quiet! Search every ravine,|every crevasse,
but the fiend must be found!
Are you ready?
Light your torches and go!
Stop!
Frankenstein, mountains!
Jest:
Przeszukasz las.|To twoja grupa.
- Dostaniemy go!|- Cisza!
Panie Frankenstein.
Ty pójdziesz w góry.|To twoi ludzie.
Ja.. Ja poprowadzę trzecią grupę przez jezioro.
I pamiętajcie.. pamiętajcie..|dostańcie go żywego, jeśli możecie,
ale dostańcie!
Cisza! Przeszukajcie każdy parów,|każdą szczelinę,
byle znaleźć potwora!
Jesteście gotowi?
Zapalcie pochodnie i idźcie!
-Stop!
Frankenstein, góry!
Było:
Lake party, this way!
Come on, boys! Keep together.
You search there.|The rest, come with me.
Look lively! Come on! Come on!
Herr Frankenstein! Herr Frankenstein!
Come on, men! Quick! This way!
Which way did he go?|Which way did he go? Tell me! Tell me!
Over there.
You stay here and take care of him.
The rest, follow me.|Come on! Come on, quick!
No, come back! This way.
Herr Frankenstein!
Herr Frankenstein, where are you?
I think he's up there. Come on, follow me.
Quick!
Hello!
Fire. Fire!
Help! Help!
- Listen.|- Help!
It's Frankenstein.
That way!
This way! Come on, hurry! Hurry!
Look, they're there!|Turn the hounds loose!
There he is! The murderer.
He's alive.
Jest:
Jezioro, tędy!
-Chodźcie, chłopcy, trzymajmy się razem.
Wy szukajcie tam.|Reszta, chodźcie ze mną.
Żwawiej Chodźcie Chodźcie!
Panie Frankenstein! Panie Frankenstein!
Chodźcie, ludzie! Szybko! Tędy!
- Którędy poszli?|Którędy poszli? Mów! Mów!
- Tamtędy.
- Zostaniesz tutaj i się nim zajmiesz.
Reszta, za mną.|Chodźcie, chodźcie, szybko!
- Nie, wracajcie! Tędy!.
Panie Frankenstein!
Panie Frankenstein, gdzie pan jest?
Chyba jest tam, na górze. Chodźcie za mną.
-Szybko!
- Halo!
Ogień! Ogień
Pomocy! Pomocy!
- Posłuchajcie!|-Pomocy!
- To Frankenstein.
Tędy!
Tędy! Chodźcie, śpieszcie się! Śpieszcie się!
-Spójrzcie, tam są!|Spuście psy!
-Tam jest! Morderca.
-On żyje.
Było:
Bring him down to the village|and let's take him home.
Murderer!
Burn the mill!
Burn the mill! He can't get away!
Jest:
- Sprowadźcie go do wioski|i zabierzmy go do domu.
Morderca!
- Spalić młyn!
- Spalić młyn! Nie może uciec!